Cena Bitcoina utknęła w martwym punkcie w okolicach 68 000 USD, a na rynku wyraźnie czuć wahanie. Inwestorzy z niepokojem obserwują kumulację katalizatorów makroekonomicznych, które zwiastują nadchodzącą zmienność. Jeszcze kilka dni temu rynki prognostyczne sugerowały pewne przebicie poziomu 75 000 USD, jednak obecnie ta pewność szybko wyparowuje, a na wykresach pojawiają się niedźwiedzie sygnały.
Ta zmiana nastrojów nie bierze się z próżni, gdyż jest ściśle powiązana z najnowszymi danymi makroekonomicznymi z USA, gdzie bazowa inflacja PCE za grudzień 2025 roku wyniosła 3,0%, przekraczając cel Rezerwy Federalnej. Takie odczyty sugerują, że presja cenowa pozostaje uporczywa, co dla Bitcoina oznacza mniejsze szanse na szybkie poluzowanie polityki pieniężnej i mniejszy napływ kapitału do aktywów ryzykownych.
Zrozumienie danych z rynku Polymarket
Platformy takie jak Polymarket prognozują m.in ceny Bitcoina i pozwalają przeciąć szum informacyjny. Uczestnicy nie tylko wyrażają tam swoje opinie, ale ryzykują realne pieniądze, co sprawia, że kursy te są często trafniejszym wskaźnikiem sentymentu niż medialny szum czy optymistyczne cele analityków. Obecnie ton tych prognoz ulega wyraźnemu pogorszeniu.

Na początku lutego wiele zakładów wskazywało na silny rajd w kierunku 75 000 USD. W ciągu ostatniego tygodnia ta wiara osłabła, a prawdopodobieństwo osiągnięcia tego pułapu spadło, ponieważ traderzy zaczęli zabezpieczać się przed spadkami. Brak impetu oraz sygnały o odpływach kapitału instytucjonalnego potęgują presję, tworząc dywergencję między ostrożnym kapitałem na rynkach prognostycznych a wciąż optymistycznym przekazem na krypto-Twitterze.
Kluczowe poziomy cenowe i szanse na odbicie
Choć zakład o przebicie 75 000 USD w lutym pozostaje najpopularniejszy pod względem wolumenu (ponad 88 mln USD), szanse na jego realizację spadły o ponad 50% w porównaniu do wcześniejszych szczytów. Sugeruje to, że wczesne byki wycofują się z rynku wraz ze zbliżającym się końcem miesiąca.

Jednocześnie prawdopodobieństwo spadku ceny Bitcoina poniżej 60 000 USD rośnie i zbliża się do 30%. Pokrywa się to ze słabnącą sytuacją techniczną – na wykresie dziennym pojawiła się ukryta niedźwiedzia dywergencja (niższy szczyt ceny przy wyższym szczycie wskaźnika RSI), co zazwyczaj oznacza, że kontrolę nad trendem przejęła strona podażowa.
Sytuację dodatkowo komplikuje postawa przedstawicieli Fed, takich jak Christopher Waller, który 23 lutego 2026 r. zasygnalizował, że bank centralny nie będzie spieszył się z obniżkami stóp, dopóki inflacja nie wykaże trwałego trendu spadkowego. Taka jastrzębia retoryka FED sprawia, że każda negatywna informacja techniczna może szybciej przełożyć się na wyprzedaż, gdyż inwestorzy tracą nadzieję na tani pieniądz w najbliższej przyszłości.

Warto jednak pamiętać o szerszym kontekście. Szacunkowe koszty wydobycia (production cost) oscylują wokół 77 000 USD, co oznacza, że obecne poziomy cenowe już teraz mocno uderzają w górników. Historycznie głębokie spadki poniżej kosztów produkcji często wyznaczały dno cyklu. Na ten moment kluczowym poziomem do obserwacji pozostaje 60 000 USD – to on rozstrzygnie, czy mamy do czynienia jedynie z chwilowym wahaniem, czy początkiem głębszej korekty.
Sprawdź nasze prognozy na kolejne lata dla BTC.
